No witam, to znów ja. Jestem zły. Właściwie nie, dalej jestem stonowany. Wczoraj, jakoś koło pierwszej po południu byłem na zakupach, kupiłem sobie trochę ciuchów i byłem zadowolony. Ale później już było tylko gorzej. Jak jakaś równia pochyła x.x Pogoda za oknem była kijowa, a chciałem iść do parku porobić kilka zdjęć. Choć w ogóle ich nie umiem robić. Jestem beznadziejny, ale przynajmniej się staram. Więc puściłem głośno muzykę, aktualnie mam manię na punkcie V.V. Brown (choć moją boginią i tak jest Avril), i starałem się pisać. Co pisać? A nie tylko tę notkę. Usilnie staram się doprowadzić do stanu używalności kilka pierwszych rozdziałów, które chcę zamieścić na moich pozostałych blogach. Dominik Brown i Organizacja Cieni – opowieść fanowska, potterowska. Wiem, rzygać się chce, bo jest takich od cholery, ale chuj mnie to obchodzi. Moja jest zajebista. Oczywiście nie musi się każdemu podobać, ja na jej punkcie szaleje. Druga opowieść to InsideOut – taka tam zwykła pisanina, o zwykłych ludziach. Jest fajna, bo jest prawdziwa. Znaczy mogłaby być. Ale coś mi kurczę nie idzie. Klepię w tę klawiaturę i klepię i nic. Znaczy jest coś. Burdel totalny i nie do ogarnięcia. I tak mi minęła ta sobota, a niedziela dalej nie przynosi wielkich zmian. Ustaliłem sobie na wakacje zacząć program T.O.Y.C. – czuli Turn On Your Creativity, ale jak widać nie idzie mi najlepiej, haha xd Pisałem w poprzedniej notce, że chcę sobie kupić rower, ale na razie będę musiał to odłożyć, żeby kupić sobie netbooka i jakiś bezprzewodowy Internet. Pół wakacji spędzę poza domem więc trzeba się ubezpieczyć, nie? Najgorsze, że mam jechać do ciotki, do Berlina. Nie znam niemieckiego, ledwo, ledwo dostałem 2 na koniec roku, nie lubię mojej ciotki, nie lubię tego kraju… Nie chcę jechać. Cóż jednak poradzić. Siedzi tam teraz moja babcia, jest emerytowaną nauczycielką matematyki, a ja muszę popracować nad moją matmą. W końcu w przyszłym roku matura, a ja jestem do tyłu z wieeeeloma tematami. Nauczycielka jest beznadziejna, nie umie uczyć, nie umie mówić (zamiast „trzy”, mówi „czy”, zamiast „trzeba” – „czeba”), ogólnie jest okropna, niemiła i ma ogromny tyłek, zasłaniający pół tablicy. Tak, więc matmy uczyć się muszę, niestety. Poza tym zastanawiam się, co jeszcze będę na tej maturze zdawać. Chcę iść na dziennikarstwo, więc zastanawiam się nad WOSem… Ok. wszystko fajnie pięknie, ja sobie gadam i gadam, a moja twórczość umiera w martwym punkcie. A od kilku dni dudni mi we łbie, śni mi się nawet po nocach, idealne rozwinięcie obu opowieści, ale jakoś, jak próbuję je uchwycić, to znika. A ogólnie we łbie mi dudni jeszcze parę rzeczy – plany na wakacje, pieprzona matura, rozwydrzony bachor nazywający się moim bratem, natarczywi znajomi… Macie może stopery do uszu?
Bez Poważania: Mr.Almo5t
Witam. Długo mnie nie było, ale, jak to się każdemu zdarza, codzienność mnie przytłoczyła. Ech, czasem ta monotonia potrafi być taką suką... No, ale cóż poradzić. W tej właśnie chwili, na ten właśnie moment jestem osobą bardzo stonowaną, że tak to określę. Szału nie ma, ale przynajmniej nie jestem w stanie głębokiej depresji, czy czegoś w ten deser. Staram się przyjmować wszystko... odpowiednio. Z pokorą i w ogóle. Hm, więc tak... Zbliża się koniec roku szkolnego, oficjalny bo nieoficjalny to ja mam od wtorku. Poczułem lato, Bahamy i szmery, bajery, rowery... Właśnie! Kupuję sobie rower, bo poruszanie się w Legnicy komunikacją miejską jest jednoznaczne ze świadomą i dobrowolną utratą pieniędzy. Bilety kosztują 1,50 zł! Wyobrażacie to sobie!? Nawet w pieprzonej Warszawie
Bez poważania, Mr.Almo5t
P.S.
Oczywiście PeeS musi być. Dodaję wideo, które sprawia, że na mojej twarzy gości uśmiech. Zawsze, w każdej sytuacji. Avril rządzi, jest moją boginią, a jak zostanę dziennikarzem, to zrobię z nią wywiad. O! A teraz klikamy play i... SMILE :D
Napisz: ...